A więc tak! Żyję - musicie się cieszyć, bo znowu będę was dręczyć 3:)
Dziś na tapetę idą kremy do rąk - nieodzowna część dbania o dłonie i paznokcie.
Zrobiłam w Ofriflame masakryczne zamówienie - aż 12,80 :D - pierwszy krem widzicie poniżej
Zapach jest NIEZIEMSKI!!! Przykład? Na biologii chciałam sobie posmarować nim ręce. Zaraz potem 3/4 dziewczyn w klasie miało nim wysmarowane ręce - zapach czekolady roznosił się po połowie klasy.
Zapach.... tak. Określę to tak: słodki zapach gorzkiej czekolady. Jest trochę jak masło - tylko bardziej płynne. Podczas ostatniej fali upałów, kiedy nałożyłam go trochę na rękę i chciałam zakręcić tubkę - zaczął się topić :D - Kocham.
Drugim kremem jest malinowo miętowy, bardziej gęsty produkt. Nie leje się i nie ma konsystencji masełka:( ale również jest wspaniały. Zapach? Hmmm... wiosenny i słodki. Co prawda nie czuję tam mięty (może delikatny zapaszek) ale malina... aż by się chciało zjeść:D
Kojarzycie smak norweskich dżemów malinowych sprzedawanych w plastikowych wiaderkach po kilogramie? podzielcie to na pół i wyjdzie wam ten krem :3
Mocne strony obu kremów: ZAPACH i działanie (fajnie nawilżają/lekko natłuszczają)
Słabe strony: Można je dostać tylko w Oriflame.
Kolejną ciekawostką jest "Eko-Cola" kupiona na jakiś eko-targach w Katowicach. Ogółem smakuje jak woda z kwaskiem cytrynowym zasypane szklanką cukru. + 6zł.
Można spróbować raz, ale nie jest to coś, co można pić na co dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz